
paź
2019
serwis

Copy Land
KSEROKOPIARKI BIUROWE
Cały podziemny światek mówił o tym, że gangster Mrówa wszedł w nowy biznes jakim były dzieła sztuki. Pomagał mu bezbłędny spec w tej dziedzinie - Profesor. Najlepsze było to, że w tym samym czasie do lokalnego muzeum zawitał znany obraz włoskiego mistrza, który Mrówa pragnął mieć. Oczywiście nieodpłatnie.
Jak do tej pory szło jak po lodzie - bez problemu dostali się do muzeum przez szyb wentylacyjny, środkiem usypiającym potraktowali strażnika, który pełnił nocny dyżur. Zabezpieczenia podpięte pod obraz wiszący na ścianie, Profesor rozbroił niewielkim urządzeniem, z taką samą łatwością z jaką zjadł przed rozpoczęciem skoku batona.
- Dobra Mrówa, ja zrobiłem swoje, teraz Twoja kolej, mówiłeś że masz jakiś patent na kopię, która zawiśnie na ścianie, gdy zabierzemy oryginał - powiedział Profesor.
- No pewnie, że mam - odpowiedział wyraźnie poruszony Mrówa.
Podszedł do obrazu i zdjął go ze ściany, następnie zaniósł do małego biura, w którym zapewne siedziała dyrekcja muzeum, a następnie uruchomił kserokopiarkę. Ta ożyła, ale po chwili coś w niej zgrzytnęło i zamilkła na dobre. Mrówa stał jak wryty.
- No to nas załatwiłeś - skomentował sytuację zrezygnowany Profesor.
- Spokojnie, zawsze mam plan B - burknął Mrówa, po czym wyjął z kieszeni telefon komórkowy, wykręcił jakiś numer i czekał aż ktoś odbierze po drugiej stronie:
- Halo! Czy to Copy Land? Potrzebuję naprawić kserokopiarkę firmy ...
Jak do tej pory szło jak po lodzie - bez problemu dostali się do muzeum przez szyb wentylacyjny, środkiem usypiającym potraktowali strażnika, który pełnił nocny dyżur. Zabezpieczenia podpięte pod obraz wiszący na ścianie, Profesor rozbroił niewielkim urządzeniem, z taką samą łatwością z jaką zjadł przed rozpoczęciem skoku batona.
- Dobra Mrówa, ja zrobiłem swoje, teraz Twoja kolej, mówiłeś że masz jakiś patent na kopię, która zawiśnie na ścianie, gdy zabierzemy oryginał - powiedział Profesor.
- No pewnie, że mam - odpowiedział wyraźnie poruszony Mrówa.
Podszedł do obrazu i zdjął go ze ściany, następnie zaniósł do małego biura, w którym zapewne siedziała dyrekcja muzeum, a następnie uruchomił kserokopiarkę. Ta ożyła, ale po chwili coś w niej zgrzytnęło i zamilkła na dobre. Mrówa stał jak wryty.
- No to nas załatwiłeś - skomentował sytuację zrezygnowany Profesor.
- Spokojnie, zawsze mam plan B - burknął Mrówa, po czym wyjął z kieszeni telefon komórkowy, wykręcił jakiś numer i czekał aż ktoś odbierze po drugiej stronie:
- Halo! Czy to Copy Land? Potrzebuję naprawić kserokopiarkę firmy ...