Owoce morza = 10 x strike

23 listopada 2012 r. pracownicy naszej firmy odłożyli na bok swoje klawiatury, programy graficzne, edytory, klienty FTP, gry RPG ;-) i zastąpili je dobrą zabawą na imprezie integracyjnej.

Z racji programu imprezy, który przewidywał spory wysiłek fizyczny w drugiej jej części, zaczęliśmy od wspólnego posiłku w zaprzyjaźnionej Restauracji Śródziemnomorskiej "Riva". Oczywiście nie mogło zabraknąć kuchni śródziemnomorskiej, tak więc spałaszowaliśmy m.in. małże, krewetki, a także pyszne rybki. Po takim posiłku, ledwo udało nam się wytoczyć z lokalu, ale za to nabraliśmy siły na pojedynek w kręgle.

Rywalizacja była niezwykle zacięta. Po krewetkach rzuca się z taką siłą, że spod toczących się kul lecą iskry, a strącone kręgle nie tylko się przewracają ale i rozlatują w drobny mak. Chyba nie musimy wspominać, że każdy z nas w każdej kolejce zaliczał w najgorszym wypadku spare`a, choć zazwyczaj i tak kończyło się strike`iem ... z tym, że nie możemy tego udowodnić, bo jakiś zazdrosny dowcipniś, pewnie z sąsiedniego toru, podmienił nam zdjęcia w aparacie, którym dokumentowaliśmy nasze wyniki ;-).

I teraz możemy pochwalić się jedynie wynikami dużo słabszymi od naszych, ale dobre i to. Aby ochłonąć, przesiedliśmy się na piłkarzyki, chociaż dalej mieliśmy takiego powera po małżach, że wyniki przypominały raczej te z ligi NBA, aniżeli z meczów piłki nożnej. Z całą pewnością, do odkrytych już wcześniej, talentów artystycznych, menadżerskich oraz programistycznych dołączyły trenerskie, piłkarskie ;-). Późnym wieczorem, zakończyła się nasza impreza firmowa kolejną partyjką w kręgle. Zdecydowanie dobrze gra się po krewetkach i małżach.

Dobrze, że nie zamówiliśmy ośmiornicy bo jeszcze musielibyśmy odbudować tor ;-).